Zamknij
REKLAMA

Akcja #ZłotyNaKilometr - biegacze pomagają Hani

07:28, 15.01.2020 | .
REKLAMA
Skomentuj

Kilka dni temu zakończyła się niezwykła akcja charytatywna #złotynakilometr. Organizatorem akcji jest  Michał Bąk z Kielc, a pomoc skierowana jest do Hani z Mirosławca, która urodziła się z Zespołem Downa.

Od pierwszych godzin życia Hanię wspiera jej mama Marta Mielec. Hania ma dziś 12 lat, jest pogodna uśmiechnięta i na własny sposób odczuwa otaczającą ją rzeczywistość. Zakończenie akcji to nie koniec trwającej przez cały rok zbiórki. Biegacze z całego świata łączą się, biegają, a za przebiegnięte kilometry wpłacają złotówki na rzecz sympatycznej Hani. Hania potrzebuje wsparcia, gdyż jej życie to ciągłe rehabilitacje, wyjazdy i turnusy, podczas których terapeuci wspierają jej podstawowe funkcje życiowe.  

Skontaktowaliśmy się z mamą Hani, która w barwny sposób opowiedziała nam o akcji i życiu Hani.

Marta Mielec: Akcja w tym roku jest organizowana już po raz piąty. Jest to dla nas niezwykłe, bo można powiedzieć, że stała się już cykliczną akcją, na którą czekają biegacze w całym kraju i poza jego granicami.

Sama historia powstania takiej sytuacji to już totalne lovestory. Jesienią  5 lat temu na jednej z grup biegowych Rubelrunners poznałam Michała z Kielc i masę cudownych, ześwirowanych na punkcie biegania ludzi. W tamtej chwili była aktywna nasza pierwsza zbiórka w serwisie pomagam, która nie ukrywajmy szła jak krew z nosa, mimo mojego ogromnego zaangażowania! Teraz już wiadomo, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Wpuściłam więc tych ludzi do swojego życia, oni siłą rzeczy dowiedzieli się o Hance i zaczęli działać.

To były eksperymenty na zasadzie bardziej wymyślania, kombinowania, cudowania, wydzwaniania, szukania jakichkolwiek kontaktów, które można by wykorzystać. Były to działania zupełnie spontaniczne, ale przynoszące fajny efekt choćby fakt, że wykonano projekt ulotek o moim Hanulu i wydrukowano je zupełnie za darmo. 

Nadeszła sroga zima, akcja powolutku się kręciła, a Hania gromadziła wokół siebie coraz to nowych, fajnych ludzi. Udało się zebrać jakieś tam pieniądze na tej zbiórce, ale wiadomo, że potrzeby były zupełnie inne - wtedy celem był choć jeden turnus dla Hani, który kosztuje średnio ok. 5500 zł.

W okolicach nowego roku padły słowa, które urodziły całą akcję. Dwóch kolegów nie mających planów na Sylwestra i Nowy Rok postanowiło pobiegać w Górach Świętokrzyskich. "Zapłacimy złotówkę za każdy przebiegnięty kilometr" – takim hasłem zaczęli akcję.
Opowiedzieli o tym jednemu, drugiemu i piątemu biegaczowi. Zaczęliśmy ruszać biegowych blogerów historią Hani i naszym zapałem i przekonaniem, że to w ogóle najlepszy na świecie pomysł jest. No, bo powiedzmy sobie szczerze - tak zupełnie już obiektywnie który mądry na umyśle człowiek pójdzie biegać, gdy odbija się jeszcze Sylwester, a mróz ścinał wszystko w polu widzenia? I na dodatek jeszcze za to zapłaci.  Myślę, że w innym środowisku mogłoby się nie udać. Ale to byli biegacze. Szaleni, odważni i dziwni ludzie.

Wydarzenie, które mieliśmy na Facebooku płonęło! Ludzie dodawali zdjęcia z hasztagiem #złotynakilometr, wrzucali filmiki, wzruszali się i cieszyli razem z nami. Licznik przekręcił się 6 razy. Zebraliśmy na rzecz Hani ponad 22 tysiące złotych! Płakałam. Ale fakt, że tylu wspaniałych i bezinteresownych ludzi postanowiło wesprzeć zupełnie nieznaną dziewczynkę z Internetu był dla mnie czymś ponad wartości materialne.

Postanowiliśmy założyć Hanulowego fanpejdża. Na chwilę obecną mamy tam piękną grupę ponad 2000 osób. Jest to strona poświęcona Hanuli, jej osiągnięciom, radościom, życiem naszej rodziny.  Zgadzając się na powstanie tego profilu postawiłam jeden warunek: nie ma szans na to, że będę brała ludzi na litość. Ona będzie wzbudzać emocje, będzie wzruszać, bawić, czasem nawet smucić ale naszą misją jest takie właśnie pokazywanie tego człowieka, który kocha, marzy, śni, ma swoje cele, może nawet jakieś ukryte (bardzo głęboko ukryte) ambicje. 
Ja się nie godzę na litość w stosunku do niej. Po prostu.
Druga edycja przyniosła ponad 24 tysiące, trzecia ponad 34, czwarta ponad 46.

Jesteśmy silnie związane ze środowiskiem biegowym, bo ja biegam. I to ci ludzie są naszym wsparciem przede wszystkim. Choć są wśród Hani wspieraczy również osoby, które zupełnie nie mają niczego wspólnego z aktywnością fizyczną.

Mamy ze sobą na pokładzie ludzi z grupy Rubelrunneres To właśnie te osoby bardzo pomogły nam dotrzeć do ludzi, którzy potencjalnie mogliby pomóc Hani. To zresztą oni robili do tej pory gadżety akcji: koszulki, kubki i graficznie ogarniali akcję. Cały dochód z akcji również trafia na subkonto Hani w Fundacji. No i tutaj myślę, że warto też zaznaczyć, że wszystkie zbiórki są realizowane w ten sposób: Całość trafia do Fundacji Serce Dziecka, której Hania jest podopieczną. Nie mamy fizycznej możliwości zadysponować pieniędzmi inaczej niż mamy to określone w umowie. I to jest uważam najbardziej wiarygodna i uczciwa forma, dająca darczyńcom poczucie, że ich pieniądze nie zostaną wykorzystane w sposób niewłaściwy. 

Kwestia jeszcze zupełnie jakby niematerialnej strony tutaj: to są ludzie, którzy rzeczywiście są wsparciem. Światowy Dzień Osób z Zespołem Downa przypadający 21 marca to czas, w którym wszyscy zakładamy kolorowe skarpety na znak solidarności i niosąc kaganek oświaty (ja z moimi chłopakami latamy tak cały rok i to jest totalnie praktyczne, gdyż nie musisz się martwić o skarpy, które w pralce ugrzęzną i parowaniem zupełnie też nie tam zawsze takie akcje są, że ja to mam wzruszenia takie, jak stąd do wieczności. 

Widzimy, że jest zapotrzebowanie, że ludzie lubią i chcą się identyfikować z akcją, z Hanią. Wymaga to od nas ogromu pracy i zaangażowania. Ale warto. Dla niej zawsze warto. No i nie ma co ukrywać, że coś przyjdzie do nas samo. Owszem są ludzie, którzy służą wsparciem i pomocą, ale tak na prawdę trzeba na ten sukces ciężko pracować. I za każdym razem oczywiście jest też stres i lekkie poddenerwowanie, zastanawianie się, czy wypali w tym roku. 
A chwilę później uspokajamy się, że nawet jeśli nie to będziemy szukać innych rozwiązań. Mamy naprawdę duże szczęście do ludzi. 

A Hanka dziś to pawie dwunastoletnia panna. Zdrowotnie jest całkiem przyzwoicie, czasem sypną się oczy, czasem stopy, czasem tarczyca, jeszcze innym razem mięśnie ze stawami, ale to kwestia obserwacji i odpowiednio szybkiej reakcji. Najbardziej stresującą sytuacją w życiu jest jej nieoperacyjna wada serca.  Jest po dwóch operacjach, czekają ją kolejne. Póki co jest całkiem stabilnie, więc staramy się nie świrować, choć momentami nie jest łatwo. Poza tym tak jak każda dziewczynka ma swoje zainteresowania: uwielbia muzykę, kucyki Pony i księżniczki Disneya. Uwielbia się stroić i zaczęła podkradać mi błyszczyki.

Poruszyła nas historia Hani i determinacji jej mamy. Każdy kto chciałby wesprzeć Hanię może to zrobić przekazując swój 1% podatku lub wpłacając środki w serwisie pomagam.pl - https://pomagam.pl/zlotynakilometr5


FACEBOOK: https://www.facebook.com/haniamieleczlotynakilometr/
LINK DO ZBIÓRKI: https://pomagam.pl/zlotynakilometr5

[WIDEO]333[/WIDEO]


 

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© drawskopomorskie.com | Prawa zastrzeżone